%% resultCountLabel %%
Nie znaleziono wyników
Nie znaleziono produktów pasujących do Twojego wyszukiwaniaOpinie
Na plus zdecydowanie zasługuje klimat eksploracji i system craftingu oraz budowy bazy – są rozbudowane i dają sporo satysfakcji z progresu postaci. Gra potrafi wciągnąć na dłużej, szczególnie jeśli lubi się spokojniejsze, systematyczne budowanie swojej pozycji w świecie.
Niestety, Smalland ma też swoje wyraźne minusy. Największym z nich jest to, że słabiej niż Grounded buduje poczucie „bycia malutkim”. Brakuje elementów z „dużego świata” – takich jak porzucone przedmioty codziennego użytku (opakowania, urządzenia, śmieci), które w Grounded świetnie podkreślają skalę i klimat. Tutaj świat jest bardziej „naturalny”, przez co traci trochę unikalnej tożsamości.
Problemem bywa też początkowy etap gry – surowce są rozrzucone dość niefortunnie po mapie, co sprawia, że zbieranie podstawowych materiałów potrafi być niepotrzebnie czasochłonne i męczące.
Podsumowując: Smalland to bardzo dobra gra survivalowa w swojej kategorii, ale nieco brakuje jej charakteru i dopracowania detali, ale mimo wszystko może śmiało konkurować z takimi grami jak Grounded.
- System craftingu
- Eksploracja świata gry
- Dobra optymalizacja
- Klimat/immersja trochę kuleje
- Surowce rozrzucone w różnych częściach mapy
- Nowa mapa jest piękna
- Można grać na konsoli i pc
- Na konsoli Xbox trzeba kupić gamepass żeby grać multiplayer
-poradnik na kanale Waffla
POLSKA GÓRĄ
- małe wymagania
- pozdrawiam kanał Waffel Kamilatus
- nie ma wad
- Wymagająca walka.
- Nie ma Jumpscare'ów (Gra straszy dźwiękami i innymi rzeczami).
- Zapadający w pamięć soundtrack.
- Widok z góry może odpychać.
- Drewniane animacje jeśli chodzi o wymach bronią.
- Gra tylko na raz.
sama podstawka ikonoklastą zajęła mi jakieś 115h
- Walka
- Fabuła
- Konsekwencje wyborów
- brak polskiej lokalizacji (jest fanowskie)
- survival horror
- dobra cena
- leon
- postacie
- projekt lokalizacji
- soundtrack
- monotonne walki
- nieciekawi antagonisci
I właśnie dlatego hype wokół tego remake’u jest tak duży: bo oryginalny Gothic nie był zwykłą grą. To był świat, który działał inaczej niż większość RPG. Brutalny, zamknięty, gęsty od klimatu i poczucia, że każdy błąd ma konsekwencje. Remake ma spróbować to odtworzyć, ale w nowoczesnej formie — i to jest najtrudniejsze zadanie, jakie można sobie wyobrazić w gamedevie.
Jeśli remake się uda, to największą jego siłą nie będą „ładniejsze tekstury” czy lepsze animacje. To byłoby za mało. Prawdziwa wartość będzie w tym, czy uda się zachować ten specyficzny rytm Gothica: powolne budowanie siły postaci, brak taryfy ulgowej, poczucie, że świat nie dostosowuje się do gracza, tylko gracz musi się dostosować do świata. To jest coś, czego dzisiejsze gry często unikają, bo boją się frustracji gracza.
Największa nadzieja w remake’u jest taka, że twórcy nie zrobią z Gothica „kolejnego bezpiecznego RPG open-world”, tylko zachowają jego szorstkość. Bo Gothic nie działał dzięki perfekcji — działał dzięki tożsamości. System walki był specyficzny, dialogi czasem sztywne, ale świat miał ciężar. NPC żyli własnym życiem, frakcje miały realne konflikty, a ty zaczynałeś jako ktoś, kto musi sobie dopiero „wywalczyć miejsce w kolonii”.
Jeśli spojrzeć na remake z optymistycznej strony, to potencjał jest ogromny: nowoczesna grafika może w końcu pokazać Kolonię Khorinis i Górniczą Dolinę tak, jak kiedyś wyobrażała je nasza głowa. Las może być naprawdę niepokojący, orkowie naprawdę groźni, a noc naprawdę niebezpieczna. Do tego lepsze animacje i płynniejszy system walki mogą usunąć największą barierę wejścia, która dziś odrzuca nowych graczy.
Ale kluczowe pytanie brzmi: czy remake zachowa „Gothic feeling”? Bo to nie jest rzecz, którą łatwo zdefiniować. To mieszanka brudu, wolności, ryzyka i tego dziwnego uczucia, że nie jesteś wybrańcem — tylko więźniem próbującym przeżyć.
Jeśli to się uda, Gothic Remake może stać się czymś więcej niż tylko odświeżeniem klasyka. Może stać się mostem między starymi graczami, którzy pamiętają oryginał, a nowym pokoleniem, które nigdy nie zaakceptowałoby już tak „surowej” gry w jej pierwotnej formie.
I wtedy dopiero będzie widać, czy ten remake był potrzebny — czy to tylko nostalgiczny eksperyment, czy pełnoprawny powrót jednej z najbardziej unikalnych serii RPG w historii.